jednego – nie robić sobie wstydu przy obcych. Syn długo nie mógł się z tym pogodzić. Córka powiedziała tylko: “Mamo, ty pierwszy raz od lat wyglądasz, jakbyś oddychała”.
Kilka tygodni później znowu stanęłam przy ladzie w warzywniaku. Pani Hania ważyła mi pomidory i co chwila zerkała na mnie spod oka.
-
Ja nie chciałam pani zrobić przykrości – powiedziała w końcu cicho.
-
Wiem, pani Haniu. Pani jedna mi wtedy nie skłamała.
Nic nie odpowiedziała. Tylko dorzuciła mi do siatki pęczek pietruszki i machnęła ręką, kiedy sięgnęłam po portmonetkę.
“Nie moja sprawa” – tak się u nas mówi, kiedy człowiek chce mieć święty spokój. Pani Hania jako jedyna nie chciała go mieć moim kosztem.
Dalsza część artykułu znajduje się na następnej stronie.